Jak podaje portal pch24.pl, trwają konsultacje społeczne dotyczące projektu ustawy regulującej zmianę płci. W sprawę zaangażowały się dwa polskie Ministerstwa- Sprawiedliwości i Zdrowia. Ustawa ma unormować sytuację prawną transseksualistów i pozwolić im w świetle nowelizacji prawa zmienić płeć biologiczną na płeć dowolnie wybraną.

Autorzy projektu założyli, że uregulowanie procesu zmiany płci odbywać się będzie w oparciu o czynniki psychiczne. Pierwszym przywilejem dla niezdecydowanych na płeć biologiczną miałoby być wprowadzenie dokumentu tymczasowego. Potem rozpoczynałaby się procedura prawna, ułatwiająca chirurgiczne usunięcie narządów  i następujące po tym operacje plastyczne. Osoba ubiegająca się o zmianę płci biologicznej, najpierw będzie musiała uzyskać dokumentację medyczną od lekarza orzekającego zaburzenia tożsamości a następnie diagnozę zrewiduje komisja składająca się z trzech specjalistów - psychiatry, psychologa i seksuologa, która będzie mogła wydać decyzję administracyjną, potrzebną transseksualiście do przedłożenia w sądzie. Sąd z kolei, na podstawie badań komisji, orzeknie o możliwości formalnej zmiany płci. Decyzja sądu, zgodnie z założeniami projektu, niesie za sobą korektę aktu urodzenia i przyznanie osobie transpłciowej pełnego statusu prawnego, odpowiedniego dla wybranej przez nią płci.

Jeśli mężczyzna wybiera płeć żeńską, po operacji nabywa status przewidziany prawem dla kobiety i odwrotnie. Do pakietu przywilejów, ministerstwa odpowiedzialne za projekt, dopisały możliwość zawierania małżeństw po zmianie płci biologicznej.

Największymi entuzjastami nowej ustawy, poza bracią genderową, są przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, którzy popierają zarówno samą możliwość wyparcia się naturalnej płci, jak i refundowanie tegoż procederu z pieniędzy podatników. Pch24.pl podaje szacunkowy koszt takich zabiegów. W przypadku tranzycji mężczyzny koszt oscyluje wokół 15 tysięcy złotych. Natomiast trzy razy tyle kosztuje tranzycja kobiety w mężczyznę , bo aż 45 tysięcy złotych. Dodatkowo dochodzi ok. 3 tysiące złotych na badania wstępne, poprzedzające chirurgiczną zmianę płci. Przewidziano też szacunkowo, że z refundacji mogłoby skorzystać do 200 osób rocznie.

Łatwo przeliczyć ile będzie kosztowało podatników widzimisię osób z zaburzeniami osobowości. Zakładając, że jedna połowa „pacjentów” będzie płci żeńskiej, a druga męskiej, państwo zapłaci za ich operacje 6 milionów 600 tysięcy złotych rocznie, nie licząc poniesionych kosztów na otoczkę prawną. To z całą pewnością niemało, analizując z jakimi problemami boryka się dzisiaj NFZ, który co i rusz wykreśla pozycje z listy refundowanych badań i leków. Pomysł wydaje się być irracjonalny, tym bardziej, że nie gwarantuje rozwiązania problemów osób z zaburzeniami tożsamości.

Pomysł, żeby kształtować stan cywilny pod dyktando subiektywnych przekonań osób cierpiących na zaburzenia znajdujące się na liście międzynarodowej klasyfikacji chorób, jest co najmniej kontrowersyjny

— uważa dr Joanna Banasiuk z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Dr Banasiuk przytacza szwedzkie badania przeprowadzone w Karolinska Institutet w latach 1973-2003. Badaniami objęto 324 osoby transseksualne i na ich podstawie zauważono, że transseksualiści po przeprowadzeniu operacji zmiany płci, wykazują zwiększoną podatność na zachowania samobójcze i choroby psychiczne niż cała reszta populacji. W ten sposób udowodniono, że tranzycja powoduje wyraźnie większą śmiertelność. Zakładając, choć pewnie dla genderystów okażę się być zaściankowa i niemodna, że nadal funkcjonują w medycynie dwie płcie biologiczne - męska i żeńska, i że czasem „natura” się myli, to jednak nie ma żadnej gwarancji, że człowiek po operacji zamiany płci poczuje się szczęśliwszy czy zdrowszy na duchu. Zaburzenia tożsamości są problemem psychicznym, a nie biologicznym, i należy go leczyć, a nie umożliwiać z pieniędzy podatników przeprowadzanie wynaturzających eksperymentów.

Aż strach pomyśleć, co się będzie działo, kiedy ktoś w Polsce wpadnie na pomysł, by poważnie potraktować „naukowe” istnienie 56 płci i zaczną powstawać ustawy, w myśl których „Bigender” będzie mógł zostać „Cis Female”, a Pangender -Neitherem.

Katarzyna Kawlewska/Pch24.pl