aborcja

aborcja (2)

źródło - Fronda.
 
Dezinformacja aborcjonistów, cytowanie w Sądzie Najwyższym artykułu z gazety, prawniczka, która miała aborcję, eugenika i kontrola populacji w tle: oto kulisy sprawy Roe vs Wade, która zalegalizowała aborcję.

Kwestię legalizacji aborcji w USA opisuje w szczegółach Clarke D. Forsythe, prawnik organizacji obrońców życia American United for Life. W „Abuse of Discretion: The Inside Story of Roe v. Wade” (2013) wyjaśnia Amerykanom wpływ tej decyzji, która nawet w USA jest do dziś przedmiotem wielu manipulacji medialnych. Roe vs Wade opisywana jest bowiem nieprawdziwie jako decyzja legalizująca aborcję „tylko” w pierwszym trymestrze. Co gorsza, w tego typu dezinformację zaangażowali się nawet sędziowie Sądu Najwyższego: Sandra O’Connor i Stephen Breyer, komentując Roe w swoich książkach, wydanych odpowiednio w 2003 i 2010 r. Ponieważ w ich przypadku trudno ten błąd usprawiedliwić nieznajomością czy niezrozumieniem prawa, można wyciągnąć wniosek, że był on celowy.

Mity związane z Roe krążą więc 40 lat po ogłoszeniu tej kontrowersyjnej decyzji, a dojście do prawdy wymaga pewnego wysiłku. Sama opinia sędziów liczy ponad 90 stron. Niestety książka Forsythe’a, która mogłaby naświetlić prawdę, ma prawie 500 stron (350 bez przypisów i indeksu). Zacznijmy jednak od samego początku, czyli wyjaśnienia, co dokładnie kryje się pod słowami Roe ws Wade.

Roe vc Wade czyli...?

Wyrok w sprawie Roe vs Wade z 1973 r. odnosił się do dwóch spraw sądowych (i dwóch zaskarżonych ustaw), które trafiły do Sądu Najwyższego z dwóch stanów: z Teksasu (sprawa: Roe vs Wade) i Georgii (sprawa: Doe vs Bolton). Pierwsza ustawa dopuszczała aborcję tylko w przypadku ratowania życia kobiety, a druga pod kilkoma warunkami. Oprócz ratowania życia kobiety, wymieniono wśród nich gwałt (kazirodztwo), poważne i stałe uszkodzenie zdrowia kobiety i poważną deformację genetyczną dziecka nienarodzonego. Prawo Georgii było więc zbliżone do obecnej polskiej ustawy aborcyjnej.

Powódką z Teksasu była Norma McCorvey (ukryta pod pseudonimem Roe), a zaskarżającą z Georgii- Sandra Cano (nazwana Doe). Warto dodać, że obie żałowały swojej roli w legalizacji aborcji i próbowały ją odwrócić. Żadna z nich ostatecznie aborcji nie dokonała.

Decyzja dotycząca tych dwóch ustaw stanowych składała się z dwóch postanowień rozumianych łącznie, opartych na 14 Poprawce do Konstytucji („Żaden stan nie może wydawać ani stosować ustaw, które by ograniczały prawa i wolności obywateli Stanów Zjednoczonych”). Sędziowie zinterpretowali ją w ten sposób, że „wolność” zawiera „prawo do prywatności” oraz, że aborcja jest w nim zawarta. Po drugie, uznali, że „nienarodzony” nie jest osobą, której prawa chronione są w Konstytucji. Arbitralnie podzielili ciąże na trzy trymestry uznając, że w pierwszym aborcja nie będzie w ogóle regulowana, w drugim tylko po to, aby chronić zdrowie kobiety, a w trzecim, aby „chronić potencjalne życie nienarodzonego”.

W części odnoszącej sie do Roe, Sąd Najwyższy uznał, że stan może zakazać aborcji po osiągnięciu przez płód zdolności do samodzielnego życia (wtedy około 28 tygodnia), z wyjątkiem sytuacji, gdy trzeba chronić życie i zdrowie matki. Co ciekawe, kwestia osiągnięcia samodzielnego życia (viability) nie była wcześniej w ogóle przedmiotem dyskusji w sądzie. Słowo to nie pojawiło się ani razu w trakcie czterogodzinnej wymiany argumentów obu stron.

Kluczowa definicja "zdrowia"

W części Doe, Sąd sprecyzował za to, co rozumie pod kategorią ochrony zdrowia matki, wyliczając, że chodzi o zdrowie fizyczne, emocjonalne, psychiczne, rodzinne, etc., czyli emocjonalny dobrostan bez żadnych ograniczeń. Innymi słowy, w Roe uznał, że nie można zakazać aborcji przed osiągnięciem przez płód zdolności samodzielnego życia, a w Doe, że i po tym czasie de facto również nie da się wprowadzić takiego zakazu.

Doe stało się ostatnim gwoździem do trumny dzieci nienarodzonych, które od tego czasu mogły być legalnie uśmiercane z każdego powodu, w każdym momencie swojego życia płodowego. Aborcja stała się prawem. Paradoksalnie, dla sędziów istotnego znaczenia nabrało „potencjalne zagrożenie zdrowia psychicznego kobiety”, ale już choćby potencjalne zagrożenie dla kobiecego zdrowia fizycznego czy psychicznego związanego z samą aborcją, zniknęło z pola widzenia.

Niestety polska ustawa również zezwala na aborcję z powodu zagrożenia zdrowia kobiety. Lobby aborcyjne w naszym kraju pracuje nad tym, aby było ono jak najszerzej rozumiane (czyli również jako zdrowie emocjonalne), a tym samym, aby można było uśmiercać dzieci nienarodzone na żądanie w całym okresie ciąży. Lobbyści aborcyjni chcieliby, aby Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży albo jej nowelizacja, stała się bliskim odpowiednikiem Roe.

Bezprecedensowe zwycięstwo aborcjonistów

Roe zagwarantowało lobby aborcyjnemu zwycięstwo, o którym nawet nie marzyło. Siedmiu z dziewięciu sędziów-mężczyzn, wbrew teoriom feministycznym o patriarchalnym spisku ciemiężącym kobiety, postanowiło, że w USA prawem federalnym będzie aborcja na żądanie przez cały czas trwania ciąży. W styczniu 1973 r. Roe ogłosiło siedmiu sędziów: Potter Stewart, William O. Douglas, Warren E. Burger, William J. Brennan, Lewis F. Powell, Jr., Thurgood Marshall, Harry A. Blackmun Jr..  Dwóch sędziów nie zgodziło się z postanowieniami większości: Byron R. White (co ciekawe, były zawodowy footballista amerykański) i William H. Rehnquist.

Od 1973 r. to aborter (nie ustawodawca) decyduje o aborcji i ma on w wykonywaniu swojej profesji całkowicie wolną rękę. Dzięki temu rozwiązaniu ustanowionemu odgórnie przez siedmiu sędziów, Stany Zjednoczone i Kanada dołączyły do wąskiego klubu aborcyjnej ekstremy, w której mieszczą się tylko Chiny i Północna Korea. Tylko w tych krajach można uśmiercać dzieci nienarodzone z każdego powodu po osiągnięciu przez nie zdolności do samodzielnego życia. Tylko w mniej więcej dziesięciu krajach (na 195) aborcja jest dozwolona po 14 tygodniu.

Roe tworzy rynek aborcyjny

Dzięki Roe, aborcja stała się jedyną procedurą medyczną pod ochroną Konstytucji. Pomimo tego, że jest to jedyna procedura, która odbiera ludzkie życia, a każdy inny zabieg medyczny ma za zasadę je chronić, została ona wyjęta z wymogu regulacji, którymi zwykle byli objęci lekarze. I dzięki temu nastąpił gwałtowny rozwój rynku aborcyjnego. Siłą rzeczy, żaden nielegalny aborter, który służył w argumentacji aborcjonistów jako straszak, po ogłoszeniu Roe nie musiał się niczego obawiać ze strony stróżów prawa. Nie został zmuszony do zwinięcia interesu, bo nie spoczywały na nim żadne wymagania. Wszystkie prawa regulujące i zakazujące aborcji zostały zniesione lub stały się nie do wyegzekwowania. We wszystkich stanach mogły operować kliniki aborcyjne (te dotychczas nielegalne mogły po prostu wywiesić oficjalny szyld), bo aborcja nie musiała już być wykonywana w szpitalu. Urzędnicy sektora zdrowia nie mogli egzekwować regulacji dotyczących bezpieczeństwa zdrowotnego, gdyż każde takie posunięcie skutkowało zaskarżeniem przez abortera w sądzie federalnym- co zresztą się działo i zniechęcało władze stanowe przed wchodzeniem na drogę prawną i ściganiem aborterów, którzy wyrządzali krzywdę kobietom.

Tę właśnie konsekwencję powinniśmy sobie wyobrazić w Polsce, ponieważ lobby aborcyjne w ostatnich latach kilkakrotnie próbowało przeforsować w Sejmie ustawę legalizującą aborcję bez ingerencji lekarza do 12 tygodnia, a po tym czasie „pod nadzorem lekarskim” i dokonywaną poza środowiskiem szpitali publicznych. Innymi słowy proponowało regulacje, które w praktyce nie mogłyby być egzekwowane, co skutkowałyby ich rzeczywistym brakiem.

Aby zrozumieć, dlaczego lobbyści aborcyjni okazali się skuteczni w sprawie Roe, warto przeanalizować ujawnioną przez Forsythe’a strategię ich manipulacji. Jednak zanim dowiemy się tego, w co sędziowie uwierzyli, warto również odpowiedzieć sobie na pytania: co na początku sami myśleli.

Co myśleli sędziowie?

Dlaczego sędziowie postanowili przyznać takie przywileje aborterom i stanęli po stronie ekstremalnej mniejszości zwolenników aborcji, choć opinia publiczna nie była wcale ugruntowana? W 1972 r. dwie trzecie dorosłych Amerykanów nie zgadzało się z aborcją na żądanie. Dlaczego sędziowie zignorowali opinię publiczną i prawa każdego stanu do demokratycznego procesu ustalania prawa? Wydaje się, że w ogóle nie zwrócili uwagi na fakt, że w latach poprzedzających Roe (1971-72) stanowe legislatury 13 stanów odrzuciły prawa szerzej dopuszczające aborcję. Warto podkreślić, że do 1966 r. żadne prawo stanowe nie zezwalało na na uśmiercanie dzieci nienarodzonych z wyjątkiem ratowania życia matki (dopiero w 1966 r. Mississippi dodało wyjątek gwałtu).

Jak wynika z analizy rozwoju ich sposobu myślenia- częściowo stało się tak, choć większość z nich wcale nie miała takiego radykalnego zamiaru. Poza tym, wpływ ich decyzji nawet dla nich samych pozostał nieprzewidziany. Ogłaszając swoją decyzji w styczniu, specjalnie wybrali ten okres w roku, aby dać stanowym legislaturom możliwość reakcji i stworzenia pewnych prawnych regulacji. Niestety w praktyce stało się to niemożliwe.

Początkowo sędziowie podjęli się orzekania w Roe i Doe sądząc, że nie będą musieli wypowiadać się na temat aborcji, a wyłącznie w kwestii proceduralnej i jurysdykcyjnej (czy sąd federalny może ingerować w procedury stanowe). Pomimo, że mieli do wyboru różne inne sprawy aborcyjne, które trafiały do Sądu Najwyższego, wybrali Roe i Doe, czyli sprawy bez zebranego żadnego materiału dowodowego (np. sędziowie nie byli pewni czy Mary Doe naprawdę istnieje, czy jest wyłącznie postacią fikcyjną). Na ich ścieżce sądowej nigdy nie zweryfikowano dowodów, nie przesłuchano świadków ani nie zadano prawnikom znaczącej liczby pytań. Brak tego materiału nie pozwolił Sądziom zrozumieć złożonego kontekstu historycznego, prawnego, medycznego, czy konstytucyjnego, w którym przyszło im się poruszać. Te dziury w materiale dowodowym zostały przez stronę aborcyjną wypełnione, m.in. całą masą analiz spraw sądowych i artykułów, z których wiele nie było ani zrecenzowanych ani nawet opublikowanych. Co ciekawe, jako „dowód” zacytowano nawet artykuł z gazety „New York Times”, co spotkało się z gwałtowną reakcją Williama H. Rehnquista, jednego z dwóch sędziów, którzy pod Roe się nie podpisali. Jakie znaczenia dla sądu mógł w ogóle mieć artykuł z gazety?

Aborcja jak antykoncepcja?

Dodatkowo, sędziowie przez cały czas dali się wodzić za nos grupom interesu aborcyjnego. Przygotowanie gruntu zaczęło się od wrzucenia aborcji do jednego worka z antykoncepcją. Do legalizacji aborcji sędziowie posłużyli się sprawami, które odnosiły się do zakazu stosowania antykoncepcji w małżeństwie. Wykorzystali decyzję w sprawie Eisenstadt vs Baird z 1971 r., w której padły sława: „jeśli prawo do prywatności cokolwiek oznacza, to jest to prawo jednostki, zamężnej lub nie, do bycia wolnym od nieuzasadnionej ingerencji władzy w sprawy tak zasadniczo wpływające na osobę jak decyzja czy urodzić czy spłodzić dziecko”. I zastosowali ją w kontekście aborcji, choć wcale nie odbywała się ona w domu prywatnym.

Reszta poszła całkiem sprawnie dzięki strategii aborcjonistów. Ale o tym już w drugiej części tego tekstu.

Natalia Dueholm

sobota, 08 czerwiec 2013 22:30

Aborcja

Napisane przez

Mord na niewinnym człowieku, małym bezbronnym dzieciątku jest ważnym elementem ideologii gender. Jest naturalnym następstwem. Gender bez aborcji nie miała by sensu. Jeśli bowiem zachęcamy do niekontrolowanego seksu wszystkich ze wszystkimi, zupełnym i naturalnym wynikiem jest poczęcie się dziecka w łonie nastoletniej dziewczynki, później kobiety. Ponieważ liczy się tylko zwierzęce zaspokojenie popędu, o odpowiedzialności za dziecko być nie może.

Każdy Twój krok ku obronie życia, jest krokiem przeciw gender.

Źródła aborcji

Aborcja w dzisiejszym świecie to wydarzenie z pewnością nieporównywalne z niczym w skali całych dziejów ludzkości. Popatrzmy na fakty. Legalnie rozpoczęła swój nowożytny marsz od roku 1949 w Japonii, gdzie zalegalizowano ją w majestacie prawa stanowionego. Wprawdzie wcześniej była dostępna w Rosji bolszewickiej, ale tego faktu nie należy łączyć bezpośrednio, gdyż państwo sowietów było powszechnie uważane za bandyckie, więc do naszych rozważań nie będziemy tego brali pod uwagę. Twierdzę, że istota sprawy rozpoczęła się właśnie w Japonii, ponieważ kraj ten wszedł po II wojnie światowej w orbitę świata demokratycznego, a więc takiego jaki uważaliśmy, że jest w miarę uczciwy i wolny od totalitarnej przemocy. Po Japonii prawo do zabijania dzieci szybko rozprzestrzeniło się na cały zachodni świat, by w latach 70 XX wieku ogarnąć prawie wszystkie państwa Europy i Ameryki. W Polsce jak powszechnie wiadomo ustawa o możliwości zabijania dzieciątek weszła w 1953 r. Od tego czasu do roku 1993 kiedy to ograniczono wykonywanie aborcji tzw. kompromisem, zabito około 20 mln maleńkich polskich dzieci. Tylko w Polsce. Obecnie prawie w każdym państwie świata mniejszym lub większym zbrodnia dzieciobójstwa jest zalegalizowana w tzw. przepisach, ustawach, konstytucjach. Okrucieństwo to wobec bezbronnych nazywane jest różnie – prawem człowieka, świadomym wyborem, zdrowiem reprodukcyjnym, planowaniem rodziny, kontrolą narodzin itp. Jak świat długi i szeroki zbrodnię nazwano cnotą i napojono tym całe narody. Ostrożne szacunki wskazują na około 40 milionów aborcji rocznie na świecie i to licząc tylko operacje tzw. chirurgiczne. Gdyby dodać do tego setki tysięcy zarodków niszczonych podczas procedur in vitro, prawdopodobnie setki tysięcy zabijanych zarodków pigułkami RU 486, może miliony zarodków niszczonych przez różnego rodzaju antykoncepcję, spiralki, „pigułki dzień po” to liczba zbrodni jest praktycznie nie do określenia. Z pewnością może przekraczać owe 40 mln wielokrotnie. Tak, to co dzieje się dziś i na przestrzeni ostatnich 70-80 lat można nazwać rzezią niewiniątek. Jak więc wytłumaczyć źródło tego zjawiska? Jak logicznie znaleźć przyczyny które za tym stoją? Te pytanie w sumie nie są często zadawane nawet wśród obrońców życia. Skupiamy się przeważnie na informowaniu o zbrodni, na bieżących sprawach związanych o walką o życie, ale gdzie leży źródło które sprawia, że całe narody są pijane krwią pomordowanych swoich własnych dzieci. Ktoś powie i zresztą to jest prawda, że dzieciobójstwo było obecne przez całe dzieje ludzkości. Tak było, nikt temu nie zaprzeczy. Składanie ofiar z dzieci Molochowi i innym demonom jest opisane nawet na kartach starego testamentu. Historia potwierdza te wydarzenia. Niemniej jednak przez wieki były to działania raczej ukrywane i wykonywane potajemnie niż powszechnie praktykowane i nazywane prawem człowieka. Skala aborcji w wiekach przeszłych o ile była była jednak marginesem i to do tego surowo karanym, zwłaszcza w czasach chrześcijaństwa. Tak więc wydarzenia obecne są bez precedensu. Obecna rzeź nie ma porównania z niczym, a konsekwencja w jednolitym podejściu do aborcji na całej ziemi jest zastanawiająca. Bo to że jakieś jedno czy drugie państwo rządzone przez taka czy inna juntę zbrodniarzy, wprowadza nie ludzkie prawo i jawnie kpi sobie z człowieka i jego godności to nie może dziwić i nie dziwi. Ale dziś jest zgoła inaczej. Zabójstwo dziecka nienarodzonego powszechnie jest uważane za podstawowe prawo. Gorzej, miliony chrześcijan na świecie uważają podobnie lub co najmniej zachowują zupełnie obojętną postawę wobec tych wydarzeń. Zjawisko zbrodni dzieciobójstwa dziś jest tak powszechne, jak powszechne jest leczenie zębów u dentysty, wizyta u lekarza itd.

Co zatem stoi za tym wszystkim? Czy to tylko przypadek i wynik jakiegoś chaosu, pomyłki, zagubienia, ludzkiej głupoty, wygody sprawił że świat spływa krwią niewinną? Jestem przekonany że to nie możliwe by to tak samo wyszło. To nie mozliwe. Za dużo jest w tym konsekwencji i jednolitych posunięć by nie zauważyć, jakiego logosu w tym wszystkim. Kto zatem za tą zbrodnia stoi. Uważam że wyjaśnienie powinno iść dwutorowo.

Pierwszy tor to wyjaśnienie na gruncie typowo naukowo poznawczym.

 

Z pewnością dla organizacji trudniących się tym procederem są to ogromne pieniądze. Instytucje, szpitale, kliniki wreszcie ludzie tam pracujący zarabiają krocie. Oczywiście jest to ważny argument. Pieniądz jest bowiem silnym magnesem i wielu dopuści się każdej niegodziwości byleby wziąć za to pieniądze. Zresztą za wykonanie „ mokrej roboty” zawsze trzeba było zapłacić i to jest zgodne z tradycją jak świat długi i szeroki. Innym ważnym argumentem jest, że dziecko w łonie matki nie jest uważane za dziecko. Terminy medyczne określają maleńkiego człowieka płodem, zygotą, zarodek, embrion itp. Bardziej wulgaryzując to pojęcie zwłaszcza na wczesnym etapie rozwoju mamy nazwę zlepek komórek, tkanek. Zatem z pewnością mamy do czynienia z odczłowieczeniem dziecka. Ono nie jest dzieckiem w myśl obecnego systemu nazewnictwa. Kiedy więc nie mamy do czynienia z człowiekiem, łatwiej jest zdecydować się na tzw. zabieg. Sumienie jest spokojne lub przynajmniej bardziej uspokojone. Kolejnym ważnym argumentem jest tzw. efekt stada, wszyscy to robią więc to musi być dobre, większość raczej się nie myli. Łatwiej jest bowiem iść z prądem i głównym nurtem tłumu niż być samotnie przeciw. Jeżeli niskie pobudki tłumu wzmacniane są silnym przekazem medialnym opór jest tym trudniejszy. Autorytet mediów, instytucji, ekspertów wywiera tak ogromny wpływ na pogląd pojedynczego człowieka, często człowieka o słabym charakterze, że łatwo poddaje się poglądom innych. Przyjmuje je niejako za swoje.

Obecnie żyjemy z pewnością w czasach rozpasanego hedonizmu, czyli maksymalizacji przyjemności przy jednoczesnym uciekaniu od trudu i cierpienia. Nastąpiła podmiana wartości, dobre jest to co jest przyjemne, złe wszystko co nie przynosi satysfakcji, doznań, wygody. Oczywistem jest, że dziecko które przychodzi na świat wymaga opieki, trudu i wyrzeczeń. Hedonistyczny styl życia napotyka więc mocną przeszkodę na swoje drodze. Aborcja jest zatem rozwiązaniem wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom współczesnego hedonisty. Argumentów za aborcją więc nie brakuje zarówno po stronie wykonawców „ zabiegu” jak i jej odbiorców. Jednak te argumenty przytoczone powyżej nie dają odpowiedzi dlaczego w ciągu kilku dziesięciu lat na całym świecie ukształtowanym jednak na fundamencie chrześcijańskiego dekalogu, gdzie -nie zabijaj- jest kluczowym aksjomatem, dokonała się taka potężna przemiana. Uważam, że powody te nie są wystarczającymi odpowiedziami, źródło aborcji leży gdzieś głębiej. Jeżeli przeanalizujemy badania ludzi rzetelnie oceniających skutki dzieciobójstwa w umysłach matek, skutki dla ich psychiki to dochodzimy do wniosku, że kobiety te mają głęboki wyrzut sumienia, choć mocno to ukrywają. Matki czują, że dokonały zbrodni na własnym dziecku. To powoduje zaniżenie własnej wartości. Człowiek bowiem mimo dokonywanych zbrodni pozostaje człowiekiem i ma swoją godność. Destrukcja osobowości kobiety jest widoczna a syndrom postaborcyjny w matce obecny do końca życia. Cóż zatem jest źródłem? Zanim jednak sformułuję odpowiedź kilka słów chciałbym poświęcić pornografii i całej nowej kulturze seksualnej w świecie. Aborcja to w oczywistej postaci skutek odejścia od kultury monogamicznego związku jednej kobiety i jednego mężczyzny którzy przez całe życie tworzą nierozerwalne małżeństwo i wychowują własne potomstwo. Od czasów rewolucji seksualnej końca lat sześćdziesiątych XX wieku do dziś przemysł pornograficzny zdążył przeorać całkowicie system myślenia całych narodów. Jeżeli bowiem dopuszczamy nieskrępowane niczym seksualne współżycie, rozbudzamy potężne siły tkwiące w człowieku. Seks może być potężnym czynnikiem zniewalającym człowieka. Dziś mamy do czynienia po kilkudziesięciu latach rozpowszechniania pornografii całe dziesiątki milionów ludzi uzależnionych od seksu. Seksualizacja praktykowana jest w szkołach podstawowych i przedszkolach w wielu krajach zachodnich, (często bywa przymusowa jak Niemcy , Skandynawia) pobudza do coraz głębszych dewiacji seksualnych. Jak narkoman potrzebuje coraz mocniejszych dawek odurzających tak seksoholik potrzebuje coraz to nowszych doznań i ostrzejszego seksu. Nie możemy więc dziwić się wcale, że naturalnym i logicznym krokiem po seksie jest poczęcie się dziecka w łonie kobiety. Dziecko to jednak nie jest oczekiwane przez nikogo ani przez ojca ani przez matkę, jest ubocznym produktem zwierzęcego zaspokojenia chuci człowieka. Pornografia to potężne źródło aborcji. Zatem ktoś kto organizuje i czerpie zyski z pornografii jest z pewnością odpowiedzialny za aborcję, gdyż jest to naturalny skutek niepohamowanego współżycia seksualnego na świecie. Niemniej jednak to w dalszym ciągu nie tłumaczy, dlaczego każde państwo świata dopuszcza zbrodnię dzieciobójstwa i nazywa to „prawem”. Czyż wszyscy politycy na świecie są seks-narkomanami ? Czyż wszyscy są tak zaślepieni że służą pornograficznemu lobby?. Uważam więc, że to nie w pornografii leży najgłębsze źródło aborcji. To jest bardzo ważne ogniwo tego łańcucha, ale nie najgłębsze. Wyjaśnienie powinno iść dwutorowo.

Pewne światło rzuca na sprawę konferencja klimatyczna w Kopenhadze w roku 2008. Zanim hakerzy nie wydostali tajnej korespondencji pomiędzy klimatologami europejskimi i amerykańskimi z której wynikało, że teoria o globalnym ociepleniu związanym z działalnością człowieka jako producencie dwutlenku węgla jest zwykłym oszustwem klimatologów na zamówienie ważnych osobistości i instytucji na świecie, wszyscy byli przekonani o tym jako o rzeczywistej przyczynie ocieplenia klimatu. Pamiętamy te propagandowe programy publicystyczne, artykuły w gazetach, rozprawy naukowe jak to trzeba chronić ziemię przed człowiekiem, ograniczać przemysł. Po opublikowaniu tych informacji sprawa była szeroko komentowana w gazetach. W Polsce pisała o tym Rzeczpospolita – w tym czasie jeszcze w miarę niezależne pismo. Zastanawiające jest jednak jak rządy najważniejszych państw nabrały wody w usta. Nikt nie tworzył komisji dochodzeniowych, śledczych. Na aferę rozporkową Clintona wydano miliony a na to by zbadać jak paru oszustów wprowadziło wszystkich w błąd nie było determinacji. Nie było, ponieważ najważniejsze rządy są zainteresowane utrzymywaniem tego kłamstwa w świecie. Dlaczego o tym wspominam? W Kopenhadze podczas tej konferencji klimatycznej wydarzyła się rzecz bez precedensu na skalę światową. Oto jeden z ministrów duńskich, była to bodaj minister zdrowia zaapelowała do zgromadzonych tam osobistości o konieczność szerokiego dostępu do aborcji na świecie, ponieważ każde narodzone dziecko to określona ilość dodatkowego dwutlenku węgla na ziemi. Jej zdaniem trzeba koniecznie aborcję upowszechnić aby ludzi rodziło się jak najmniej, tym samym ziemi będzie lżej. Zgromadzone tam światowe osobistości biły brawo, nikt nie zaprotestował. Prezydenci , koronowane głowy, ministrowie, premierzy delegaci rządowi, kogo tam nie było?. Chciało by się rzec tym ludziom, to samych siebie abortujcie z tego świata, skoro chcecie ulżyć ziemi. Oni mają prawo do życia dzieci afrykańskie i dzieci zwykłych ludzi już tego prawa nie mają, gdyż obciążają klimat.

Kiedy zastanowimy się głębiej nad tym wydarzeniem i popatrzymy na zbrodnię dzieciobójstwa poprzez skalę światową to dochodzimy do wniosku że źródłem aborcji jest jakaś wpływowa, ogromnie bogata grupa osób i instytucji które koordynują naciski i potężne lobby na rzecz zabijania dzieci we wszystkich państwach. Wyraźnie widać jakiś międzynarodowy plan skierowany przeciwko człowiekowi. Wszystko tu łączy się w logiczną i spójną całość. Ktoś pozwala na gigantyczną rewolucję seksualną, najważniejsze media wspierają ten temat. Aborcja, pornografia legalizowane w bardzo bliskim czasie w wielu krajach. Homoseksualizm decyzją głosowania zostaje wykreślony z listy dewiacji i chorób. Przegłosowano że odtąd jest naturalny – bo tak. Zaraz za tym pojawia się ideologia gender ze swoimi jawnymi konotacjami z marksizmu. Całkowicie sprzeczna z naturą człowieka. Gender zyskuje katedry, naukowców, instytucje. Kto i jakie siły sprawiają, że w tak krótkim czasie zostaje odwrócony porządek i wchodzi do instytucji i przepisów ustawodawczych. Tu potrzebne są jakieś ogromne wpływy i możliwości by zrealizować rzeczy tak sprzeczne z naturą i wmówić narodom, że odtąd to jest prawda i to jest dobre. Dziś demokracja jest fikcją. Starsi z pewnością pamiętają, że w  komunizmie był taki cel – stworzyć nowego sowieckiego człowieka, charakteryzującego się miłością do systemu socjalistycznego. Obecnie instytucje unijne budują człowieka europejskiego na podobnym modelu i podobnymi mechanizmami. Aborcja to bardzo ważny element nowej ideologii. Ideologii której celem jest stworzenie bezmyślnego niewolnika kochającego swoją władzę i jej wiernopoddańczą służbę. W Szwecji obecnej donos na sąsiada, który nie podziela państwowej wizji jest obywatelskim obowiązkiem.

Aborcja i jej najgłębsze źródła tkwią w nowym pełzającym totalitarnym systemie, powoli lecz nieubłaganie ogarniającym świat. Każdy jednak system totalitarny ma swoich władców, sponsorów, ideologów i oficerów oraz „pożytecznych idiotów”. Nie rodzi się z drzewa, powstaje w ludzkim umyśle, umyśle który wsparty pieniądzem, wpływami, kontaktami koordynuje projekt i prowadzi go dalej. Dokąd zmierzamy? Jaki będzie koniec tego szaleństwa? Kiedy krew niewinna przestanie płynąć.

Na te pytania dziś nie ma odpowiedzi. Twoją odpowiedzią może być przyłączenie się do małej grupy obrońców życia.

Drugi tor wyjaśnień gdzie tkwi źródło aborcji to interpretacja według chrześcijańskiej koncepcji człowieka. Wyjaśnienie to opiera się na powyższym opisie niczego z niego nie ujmując, natomiast dodaje uzupełnienie w świetle wiary Kościoła Powszechnego.

Wyjaśnienie to nie będzie zrozumiałe dla kogoś kto nie jest człowiekiem wierzącym w Boga. Szczególnie dla kogoś, kto nie podziela chrześcijańskiej antropologii i jej fundamentu jakim jest Jezus Chrystus jako Syn Boga i Odkupiciel człowieka. Jak wiemy zgodnie z Ewangelią i Pismem Świętym Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Nadał mu swą godność i obdarzył szczęściem. Człowiek grzesząc zerwał więź z Bogiem przez co został poddany wpływowi grzechu. Szatan jako główny sprawca upadku człowieka, jest jego przeciwnikiem od samego początku. Chrystus Pan który umarł za nasze grzechy zapowiadany przez wszystkich proroków Starego Przymierza, przyszedł na ziemię przybrał nasze człowieczeństwo w pełni, żył, nauczał i poniósł śmierć męczeńską za nasze grzechy. Jeżeli wierzymy w tę Prawdę, jeżeli uznajemy to za rzecz oczywistą, to równolegle musimy zdawać sobie sprawę z rzeczywistości duchowej która nas otacza. Ta rzeczywistość to nieustanne zmaganie się dobra ze złem. Pośród nas obecny jest Bóg, który wzywa do nawrócenia oraz jego aniołowie, ale także pośród nas obecny jest realny osobowy byt zły do najgłębszych granic zła jakie może istnieć. Tym bytem osobowym jest szatan. Każdy wierzący chrześcijanin zdaje sobie z tego sprawę, podkreślam wierzący, ponieważ chrześcijan tzw. „tylko z nazwy ” są miliony.

 

cdn.

 

Wideo